Camille spojrzała na niego tak, jak patrzy na zdrajcę.
„Porzucasz mnie?”
Unikał jej wzroku.
„Przegrałaś”.
Te trzy słowa wyrządziły więcej szkody niż wszystkie moje.
Camille cofnęła się do stoiska z ekspozycją, gdzie upadłam kilka godzin wcześniej. Jej obcasy zmiażdżyły książkę na podłodze. Podniosła ją instynktownie.
.
To była pierwsza powieść, jaką kiedykolwiek wydało moje wydawnictwo.
Ta z krzywą okładką.
Ta, o której mówiłem, zanim wyrwała mi mikrofon.
Trzymała go blisko, ale nie czule. Z wściekłością.
„To wszystko miało być moje” – mruknęła.
Podszedłem bliżej.