Cofnęła się, jakbym ją uderzył.
W tym momencie ktoś zapukał do szklanych drzwi.
Dwa mocne puknięcia.
Maître Delmas stał na zewnątrz, ubrany w ciemny płaszcz i niosąc teczkę. Obok niego kobieta w szarym garniturze trzymała wizytówkę przed szybą.
Służebnik.
Camille przestała oddychać.
Widziałem, jak rozgląda się za Adrienem.
Ale Adrien nie patrzył już na żonę. Szukał wyjścia ewakuacyjnego.
Maître Delmas wszedł do pokoju, nie witając się. Przyglądał mi się, a potem jego wzrok spoczął na moim nadgarstku.
„Potrzebujesz lekarza”.
„Później”.
Nie naciskał. Rozpoznał mój głos, kiedy przestał się cofać.
Położył teczkę na ladzie, otworzył ją i wyjął gruby skoroszyt z imieniem mojej córki.
Élise Lenoir.
Nazwisko rozbrzmiało echem po pokoju niczym duch.
Camille zbladła.
„Co moja matka ma z tym wspólnego?”