„Więc, szefie, co teraz drukujemy?”
Spojrzałam na półki, stoły, pudła, okna wciąż naznaczone śladami starego deszczu.
Potem pomyślałam o Elise.
O jej klauzuli.
O tej ostatniej ochronie, którą mi zostawiła, nie wiedząc o tym.
Położyłem rękę na pierwszej książce w domu, tej z krzywą okładką, naprawioną najlepiej, jak się dało, po tym, jak Camille ją uszkodziła.
„Drukujemy prawdę” – odpowiedziałem.
I tym razem nikt nie wyrwał mi mikrofonu.