— Zosia jest moją córką.
— Nikt ci tego nie odbiera — odparła teściowa lodowato. — Ale są granice. Michał nie powinien utrzymywać cudzego dziecka, kiedy jego własna matka musi tułać się po wynajmach.
— Michał nie utrzymuje Zosi.
Michał spuścił wzrok.
Halina parsknęła śmiechem.
— Doprawdy? A kto płaci rachunki? Kto nosi zakupy? Kto znosi jej kaprysy, jej płacze po tamtym ojcu? Mój syn ma trzydzieści sześć lat i zamiast mieć własne dziecko, bawi się w ojca dla czyjejś pamiątki.
Zosia zasłoniła uszy.
Wtedy coś we mnie pękło.
— Wyjdź — powiedziałam.
Halina zamrugała.
— Słucham?
— Proszę wyjść z mojego mieszkania.
Michał wreszcie zrobił krok.
— Karolina, nie rób sceny przy dziecku.