Podczas gdy Evan zorganizował szybki pochówek w zamkniętej trumnie, wykorzystując swój majątek do obsługi lokalnego zakładu pogrzebowego, ja po cichu złożyłam wniosek do sądu o wstrzymanie kremacji. Zażądałam niezależnej, pozapowiatowej opinii lekarskiej.
I kiedy szli dziś do ołtarza, śmiejąc się, całkowicie przekonani, że moja matka…
Żal odebrał mi siły, toksykolog stanowy finalizował już raport na temat metali ciężkich, które próbowali ukryć w jej wynikach badań krwi.
„Arthur” – powiedziałem, nie odrywając wzroku od Evana.
Pan Halden sięgnął do swojej zniszczonej skórzanej teczki i wyjął mały, czarny pendrive, trzymając go wysoko między kciukiem a palcem wskazującym.
„Emma wydała ostatnie, wyraźne polecenie” – oznajmił pan Halden.
Cisza, która zapadła w sali, była absolutna. Czułem się, jakby cały tlen został wessany do sklepionego sufitu.
„Poleciła, żeby jeśli jej mąż, Evan Vale, miał czelność uczestniczyć w jej pogrzebie w towarzystwie swojej kochanki, Celeste Marrow… odtworzył plik audio z napisem: Kościół”.
Pan Halden podszedł do mównicy i podłączył małe urządzenie do zaawansowanego systemu audiowizualnego kościoła, pierwotnie zainstalowanego w celu transmisji kazań do sal przepełnionych.
„Nie!” – ryknął Evan, a resztki jego zdrowego rozsądku pękły.
Rzucił się w stronę ołtarza, wyciągając ręce niczym szpony, desperacko pragnąc dosięgnąć mównicy i wyrwać przewody ze ściany.
Ale detektyw Miller już pokonał dystans.
Rozdział 4: Głos z Pustki
Szatanina była brutalnie krótka.