Potrząsnął głową. Celeste wsunęła dłoń z powrotem w zgięcie jego ramienia, ściskając je uspokajająco. Niech staruszkowie grają w swoje gierki – szydziła jej mowa ciała.
Pan Halden złamał woskową pieczęć na kopercie. Papier zaskrzypiał głośno w martwej ciszy sanktuarium. Rozłożył dokument, odchrząknął i przeczytał pierwsze oznaczenie.
„Mojej matce, Margaret Ellis…”
Drwiący uśmieszek Evana zamarł, a potem gwałtownie zgasł, gdy prawnik wziął kolejny oddech.
Rozdział 2: Anatomia kłamstwa
Pan Halden kontynuował, jego rytm był równy, wbijając każdą sylabę w ciężkie powietrze niczym stalowy gwóźdź w polerowany dąb.
„…Zostawiam cały mój majątek osobisty, w tym kapitał prywatny, wypłaty z ubezpieczenia na życie, nieruchomość nad jeziorem Arden oraz moje udziały kontrolne w ValeTech Holdings. Aktywa te zostaną przeniesione na moją matkę, Margaret Ellis, z wyłącznym prawem do zarządzania nimi za pośrednictwem nowo utworzonego Funduszu Powierniczego Rodziny Ellis”.