uklękła przed nim tak, że ich oczy spotykały się na tym samym poziomie.
„Nic ci nie dałam” – powiedziała cicho. „Po prostu przypomniałam ci o tym, co już tam było”.
Jego oddech się zmienił.
Jego ręka się podniosła.
Bez pośpiechu.
Bez wahania.
Po prostu pewne.
Dotknął jej twarzy.
A kiedy się pocałowali—
nie wydawało się, że to początek.
Miałem wrażenie, że coś, co budowałem przez długi czas, w końcu znalazło ujście.
Nie ma pośpiechu.
Nie ma wątpliwości.
Tylko prawda.
Ale takie chwile…
nie pozostawaj bez wyzwań.
Prawie rok po dniu przy ołtarzu —
przeszłość powróciła.