Zawahała się, ale potem przysunęła krzesło naprzeciwko niego i usiadła.
„Nie chcę, żebyś nadal pracowała jako gosposia.”
Zaparło jej dech w piersiach.
„Zwalniasz mnie?”
Przez chwilę po prostu na nią patrzył.
Potem się roześmiał.
Prawdziwy śmiech. Bez filtra.
„Nie” – powiedział. „Awansuję cię”.
Ona się nie ruszyła.
Nie mówił.
„Potrzebuję kogoś, kto powie mi prawdę” – kontynuował. „Kogoś, kto nie będzie dobierał słów, żeby chronić moje ego. Kogoś, komu zaufam i komu będę mógł powierzyć decyzje, które naprawdę mają znaczenie”.
Zatrzymał się.
„Zajmiemy się twoim dyplomem z biznesu. Tym, który przerwałeś w zeszłym roku.”
Teraz zareagowała.
Poczuła ucisk w gardle.
Jej dłonie lekko zgięte leżały na kolanach.
„To nie jest dobroczynność” – dodał Adrian. „To inwestycja. W ciebie. I we mnie”.
Clara wytrzymała jego spojrzenie.
Po raz pierwszy nie stała po prostu naprzeciwko swojego pracodawcy.
Była widziana.
„Akceptuję” – powiedziała.
Od tego momentu wszystko się zmieniło.