Coś w jej wyrazie twarzy zmieniło się ze złości w coś bliższego panice.
„Marnujesz wszystko” – powiedziała. „Mieliśmy przyszłość. Mieliśmy status, znajomości, sensowne życie”.
Adrian lekko pokręcił głową.
„Nie” – powiedział. „Mieliśmy układ, który działał tylko tak długo, jak ignorowałem to, kim jestem”.
W końcu znów spojrzał jej w oczy.
„To już koniec.”
Słowa nie padły.
Nie było to konieczne.
„Wyjdź” – dodał.
„I nie wracaj.”
Vanessa stała tam jeszcze przez chwilę, jakby czekając, aż coś się zmieni.
Nic się nie stało.
Potem się odwróciła.
I wyszedł.
Drzwi zamknęły się za nią z większą siłą, niż było to konieczne.
Nastała cisza, która wydawała się inna.
Bardziej przejrzyste.
Clara powoli wypuściła powietrze.
Dopiero wtedy zdała sobie sprawę, że wstrzymywała oddech.
„Nie musiałeś tego wszystkiego mówić” – powiedziała cicho.
Adrian spojrzał na nią.
„Tak.”