Razem szli z powrotem nawą w całkowitej ciszy. Żadnej muzyki. Żadnego ogłoszenia. Tylko stukot kół na marmurze i kroki Clary obok niego.
Wtedy ktoś zaczął klaskać.
A potem jeszcze jeden.
Gdy dotarli do drzwi, cała katedra już powstała na nogi.
A na froncie matka Adriana płakała najgłośniej, jak mogła.
CZĘŚĆ 2
W poniedziałkowy poranek historia ta nabrała już własnego życia.
Podchwyciły to wszystkie większe media.
Nie tylko strony towarzyskie – prasa biznesowa, felietony lifestylowe, a nawet poranne programy. Materiał filmowy rozprzestrzenił się szybciej, niż ktokolwiek mógł go powstrzymać. Głos Adriana przy ołtarzu. Chwila, w której powiedział, że ślub został odwołany. Sposób, w jaki pocałował dłoń Clary. Owacje na stojąco.
A potem—
wiadomość.
Ktoś z wnętrza katedry ujawnił wiadomość od Vanessy.
Było wszędzie.
Nie dało się tego obrócić w żart. Nie dało się tego złagodzić. Słowa były zbyt dosadne, zbyt zimne, zbyt precyzyjne w swoim okrucieństwie.
Vanessa mimo wszystko spróbowała.
Zamieściła stwierdzenia dotyczące „emocjonalnego przytłoczenia” i „strachu przed odpowiedzialnością”. Pisała o presji, oczekiwaniach i o tym, że nie jest gotowa na małżeństwo.
Nikt nie słuchał.
Świat już podjął decyzję.
Jednak w posiadłości Cole’a hałas nie dochodził.
W domu zapadła dziwna, nieznana cisza.