A tym razem—
nie nastąpiło to po cichu.
CZĘŚĆ 3
Telefon zadzwonił w piątkowe popołudnie.
Adrian i Clara siedzieli obok siebie przy stole konferencyjnym, przeglądając plany architektoniczne, z głowami blisko siebie, ściszonymi głosami, całkowicie pochłonięci szczegółami. Rytm między nimi stał się naturalny – nie byli już pracodawcami i pracownikami, ale czymś zrównoważonym, zbudowanym na zaufaniu, którego żadne z nich już nie kwestionowało.
Domofon to zepsuł.
„Panie Cole” – powiedziała recepcjonistka ostrożnym tonem – „Pani Vanessa Reed jest tutaj. Mówi, że to pilne. Nie chce wyjść”.
Wszystko w pokoju się poruszyło.
Ramiona Clary napięły się niemal natychmiast.
Adrian nie zareagował od razu. Spojrzał tylko na plany przed sobą, po czym powoli odchylił się do tyłu.
„Wyślij ją na górę” – powiedział.
Clara natychmiast wstała i zaczęła zbierać papiery.
„Pójdę do swojego biura.”
„Nie” – powiedział Adrian, wyciągając rękę i delikatnie, ale stanowczo zaciskając dłoń na jej nadgarstku.
Zatrzymała się.
“Zostawać.”
Uderzenie.
„Nie wycofasz się już z niczego.”
W jego głosie nie było wahania.
„Jesteś częścią tego.”
Vanessa nie pukała.