Pauza.
„Bo to prawda.”
Puścił jej dłoń, tylko po to, by sięgnąć do swojej kurtki.
Clara lekko zmarszczyła brwi, zdezorientowana.
Wyciągnął małe aksamitne pudełko.
Przez chwilę nie rozumiała, na co patrzy.
Następnie otworzył ją.
Dwa proste złote pierścionki.
Żadnych diamentów.
Bez przesady.
Po prostu coś solidnego.
Zaparło jej dech w piersiach.
„Nie planowałem tego w ten sposób” – powiedział Adrian. „Miałem coś innego na myśli. Coś spokojniejszego”.
Na jego twarzy pojawił się niemal przepraszający uśmiech.
„Ale nauczyłem się, żeby nie czekać zbyt długo na rzeczy, które są ważne”.
Podszedł bliżej.
Bez pośpiechu.
Nie dramatyczne.
Po prostu… pewne.