Wziąłem telefon, otworzyłem aplikację bankową i położyłem go na stole.
Równowaga była zachowana.
3 650 000 dolarów.
Elena przestała oddychać.
Teresa podeszła bliżej, jakby była świadkiem cudu.
„Sofia… te pieniądze…”
„Wygrałem je na loterii.”
Pokój eksplodował.
Elena krzyknęła, że kłamię. Riccardo powiedział, że krewni powinni sobie pomagać. Teresa zaczęła płakać, powtarzając, że rodzina powinna trzymać się razem.
Pozwalam im mówić.
Potem powiedziałem cicho:
„Jutro spłacę kredyt hipoteczny na mój dom i dom Matteo. Już kupiłem trzy centra odnowy biologicznej Riccarda od banku wierzyciela. Nie po to, żeby go ratować. Bo wciąż są coś warte, jeśli zarządzają nimi poważni ludzie”.
Oczy Richarda rozszerzyły się.