Mieszkanie o powierzchni 140 metrów kwadratowych, kupione rok wcześniej przez Riccardo z ogromnym kredytem hipotecznym. Płacili 13 000 dolarów miesięcznie.
Kiedy weszliśmy, Elena już siedziała na sofie.
Miała nową fryzurę, francuski manicure i cienką złotą bransoletkę na nadgarstku.
Gdy mnie zobaczył, zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głów.
„O, Sofia tu jest. Wyglądasz naprawdę dobrze. Nie wyglądasz, jakbyś właśnie wyleciał z pracy.”
Twarz Matthew’a pociemniała.
„Elena.”
„Co? Powiedziałem coś nie tak? Twoja żona została zoptymalizowana przez firmę, prawda? Krótko mówiąc, wywalili ją.”
Moja teściowa, Teresa Moretti, wyszła z kuchni z talerzem orzeszków i lekko szturchnęła Elenę.
„Jedzmy, rozmawiajmy mniej.”
Potem zwrócił się do mnie i westchnął.
„Sofio, nie bierz tego do siebie, jeśli twoja szwagierka mówi wprost. Spójrz na swojego szwagra: otworzył centra odnowy biologicznej i zarobił w zeszłym roku pięćset lub sześćset tysięcy. Ty natomiast pracowałaś w dziale operacyjnym przez trzy lata i tak po prostu cię zwolnili”.
„Mamo, ja…”
„Nie mówię, że jesteś bezwartościowa”. Teresa machnęła ręką. „Mówię tylko, że musisz ciężej pracować. Nie możesz siedzieć w domu cały czas. Znajdź szybko pracę. Matteo za bardzo się zmęczy sam”.
Riccardo wyszedł ze studia ubrany w koszulkę polo i trzymając w ręku filiżankę herbaty.
„Mama ma rację, Sofio. Gospodarka jest teraz w trudnej sytuacji, ale wciąż są możliwości. Jeśli naprawdę nic nie znajdziesz, możesz przyjść do mnie. Brakuje nam personelu w recepcji”.
Spojrzałem na niego.