Podzieliłem pieniądze i wpłaciłem je w kilku ratach.
Dopiero potem wróciłem do domu.
Kiedy otworzyłem drzwi, Matteo był w kuchni i przygotowywał kolację.
Miał na sobie ten wyblakły fartuch od zbyt wielu prań. Odwrócił się do mnie i uśmiechnął.
„Jesteś już w domu? Czemu tak wcześnie dzisiaj?”
Położyłam torbę na sofie i usiadłam.
„Mateusz.”
“Tak?”
„Zostałem zwolniony.”
Łopatka, którą trzymał, utknęła w powietrzu.
Wyłączył piecyk, podszedł i przykucnął przede mną.
“Od?”
„Dzisiaj. Kierownik zadzwonił do mnie i powiedział, że dział musi zredukować zatrudnienie”.
Nie mogłam spojrzeć mu w oczy.
Nie dlatego, że czułam się winna, ale dlatego, że bałam się rozczarowania.
Przez kilka sekund milczał.