Potem wziął mnie za rękę.
“To nie ma znaczenia.”
Jego głos był lekko chrapliwy.
„Zaopiekuję się tobą.”
Trzy słowa.
Wypowiedział te słowa mając już czerwone oczy.
Byłam żoną Matteo od czterech lat. Pracował jako koordynator w firmie logistycznej i zarabiał 1500 dolarów miesięcznie.
Pracowałem w dziale operacyjnym firmy zajmującej się handlem elektronicznym i zarabiałem 3000 dolarów miesięcznie.
We dwoje, biorąc pod uwagę kredyt hipoteczny w wysokości 5500 dolarów, koszty mieszkania w wysokości 3000 dolarów i okazjonalne śluby, nie mogliśmy odłożyć zbyt wiele.
Nie byliśmy bogaci.
Ale nigdy nie dostrzegłem na jego twarzy choćby cienia obrzydzenia czy irytacji w stosunku do mnie.
Tego wieczoru przygotował dodatkowe danie, otworzył puszkę piwa i wzniósł ze mną toast.
„Potraktuj to jako przerwę, żeby trochę odpocząć.”
Wziąłem łyk, nic nie mówiąc.
Następnego ranka, gdy się obudziłem, jego już nie było.
Na telefonie była wiadomość WhatsApp.
„Poszedłem zwrócić biżuterię, którą zamówiła moja siostra. Z 12 000 dolarów depozytu zwrócono mi 8000 dolarów. Na razie je sobie zatrzymaj. Jeśli to nie wystarczy, znajdę inny sposób”.
Długo wpatrywałem się w tę wiadomość.