Została, bo odejście wymagało mostu, którego jeszcze nie widziała.
Uścisnęłaś jej dłoń.
„Most jest już tutaj”.
Cicho płakała.
Przed szpitalną salą dwóch funkcjonariuszy pełniło wartę.
W domu Salazarów trzy osoby nie obchodziły już Bożego Narodzenia.
Rodrigo został zabrany na przesłuchanie tego popołudnia. Beatriz poszła za nim wkrótce potem, krzycząc, że ma wysokie ciśnienie krwi i nie można jej traktować jak przestępcy. Valeria nie została aresztowana tego dnia, ale jej zeznania stały się częścią śledztwa.
Na początku twierdziła, że nic nie widziała.
Potem Patricia pokazała jej wizytówkę, posprzątany korytarz, zeznania Rosy i zrzuty ekranu z telefonu Rodriga.
Wtedy Valeria zmieniła swoją wersję wydarzeń.
Nie do końca.
Ludzie tacy jak ona rzadko stają się odważni od razu.
Ale przyznała, że Rodrigo powiedział jej, że Mariana „zostaje odsunięta” od rodziny. Przyznała, że Beatriz powiedziała, że Boże Narodzenie będzie idealnym momentem na jej przedstawienie, ponieważ „ludzie akceptują nowe układy, gdy są im przedstawiane z pewnością siebie”. Przyznała, że usłyszała krzyk i zobaczyła Marianę leżącą na podłodze.
Potem wypowiedziała zdanie, które obaliło obronę Rodriga.
„Myślałam, że po prostu ją straszą”.
Po prostu ją straszą.
Jakby terror był rodzinną tradycją.
Jakby ciało kobiety mogło służyć jako ostrzeżenie i jednocześnie budzić szacunek.
Kiedy Patricia zadzwoniła do ciebie z tą informacją, stałeś przy automatach ze szpitala, wpatrując się w rząd czerstwych kanapek.
„Dobrze” – powiedziałeś.
„Dobrze?” – zapytała Patricia.
„Usiadła w pokoju”.
„Tak” – odpowiedziała Patricia. „Zrobiła to”.
Następnego ranka prasa nie znalazła jeszcze tej historii.