Rodrigo chciał, żeby inna kobieta zasiadła na krześle Mariany.
Beatriz chciała, żeby twoja córka została wymazana z rodzinnego stołu.
Zostawili ją na terminalu, wierząc, że nie ma pieniędzy, władzy, świadków i że nikt ważny się po nią nie zgłosi.
Mylili się we wszystkim.
Bo ty przyszłaś.
Nie tylko ze łzami.
Nie z błaganiem.
Nie ze strachem.
Przyszłaś z syrenami, nakazami, pamięcią, prawem, macierzyństwem i spokojem, który sprawia, że ludzie winni drżą.
A gdy święta dobiegły końca, kobieta, którą zostawili, nie siedziała już sama na metalowej ławce.
To ona była powodem, dla którego inne kobiety pewnego dnia odnajdą drogę do domu.