Patrzyłeś na ekran przez trzy sekundy, zanim odebrałeś. Patricia była już obok ciebie i po cichu włączyła nagrywanie. Włączyłeś głośnik.
„Tereso” – powiedział Rodrigo opanowanym, zirytowanym głosem. „Mam nadzieję, że zabrałaś Marianę gdzieś, żeby się uspokoiła”.
Spojrzałeś na Patricię.
Skinęła głową.
Powiedziałeś: „Jest w szpitalu”.
Krótka cisza.
Wtedy Rodrigo westchnął.
„Oczywiście, że tak. Zawsze dramatyczna”.
Zamknęłaś oczy.
Gdyby nienawiść miała temperaturę, twoja by zamarzła.
„Ma złamany nadgarstek i możliwe obrażenia wewnętrzne”.
„Może nie powinna się tak miotać”.
Brwi Patricii uniosły się.
Twój głos brzmiał beznamiętnie. „Zadzwoniłaś do mnie dziś rano i kazałaś mi ją odebrać z terminalu, bo inna kobieta zajęła jej miejsce”.
Rodrigo cicho się zaśmiał. „Źle zrozumiałaś. Mariana”.
Była zdenerwowana. Wyszła sama.”
„Mówiłaś, że Beatriz kazała jej być wdzięczną, że żyje.”
Kolejna pauza.
Ta była dłuższa.
Ton Rodriga się zmienił. „Musisz uważać z oskarżeniami.”
„Nie” – powiedziałaś. „Musisz.”