Usiadł naprzeciwko niej, starając się, by jego dłonie były widoczne. Jego prawnik skinął głową, dając mu znak, by się odezwał.
Rodrigo wziął głęboki oddech.
„Chcę przeprosić za to, jak to się stało”.
Widziałaś, jak palce Mariany zaciskają się na kolanach.
Jak to się stało.
Nie to, co ja.
Kontynuował: „Tamta noc była pełna emocji. Był alkohol. Nieporozumienie. Moja matka przesadziła. Byłeś zdenerwowany z powodu Valerii, a ja powinienem był lepiej sobie z tym poradzić”.
Mariana wpatrywała się w niego.
Potem zapytała: „Uderzyłeś mnie?”.
Rodrigo zacisnął usta.
Jego adwokat się poruszył.
„To skomplikowane pytanie”.
Mariana powoli skinęła głową.
Coś w jej twarzy się zmieniło.
Ostatni łańcuch pękł.
„Nie” – powiedziała cicho. „Nie”.
Rodrigo pochylił się do przodu. „Mariana, znasz mnie”.
„Tak” – powiedziała. „Teraz już wiem”.
Mrugnął.
Spojrzała na jego adwokata, a potem na twojego.
„Skończyłam”.
Wstała.
Maska Rodriga pękła. „Myślisz, że twoja matka będzie cię chronić wiecznie?”
Wstałaś tak szybko, że krzesło zaszurało po podłodze.
Ale Mariana uniosła rękę.
Nie po to, żeby cię zatrzymać.