Uklęknęłaś przed nią, uważając, żeby nie dotknąć jej ran.
„Nie. To oni.”
Przełknęła ślinę.
„Wszyscy się dowiedzą.”
„Tak.”
„Będą gadać.”
„Tak.”
„Powiedzą, że zawiodłam jako żona.”
Wzięłaś ją za rękę.
„Wtedy pozwolimy im gadać, aż zabraknie im tchu. Twoim zadaniem jest przeżyć.”
Wtedy się załamała.
Cały strach, wstyd, ból, upokorzenie i niedowierzanie wypłynęły w chrapliwych szlochach, które wstrząsały jej poranionym ciałem. Trzymałeś ją ostrożnie, gdy płakała, pragnąc cofnąć się w czasie i stanąć między nią a każdą ręką podniesioną przeciwko niej.
Ale matki nie mają wehikułów czasu.
Tylko poranki po.
I to, co postanowią z nimi zrobić.
Salazowie stawili opór w ciągu kilku dni.
Ich prawnicy wydali oświadczenie, nazywając incydent „prywatnym konfliktem małżeńskim zniekształconym przez wpływy zewnętrzne”. Sugerowali, że Mariana była niestabilna emocjonalnie, zazdrosna o Valerię i finansowo zależna od Rodriga. Mówili, że Beatriz była starszą kobietą prześladowaną przez agresywnego byłego urzędnika.
Czytałeś oświadczenie przy kuchennym stole, Patricia obok ciebie, a Mariana spała na górze.
Patricia wyglądała na rozgniewaną.
Czułeś się prawie znudzony.