Emocjonalne.
Przyszła ubrana na czarno, niosąc różaniec i wyglądając na niższą od kobiety, która kiedyś wydawała świąteczne obiady jak królewski dwór. Jej adwokat próbował przedstawić ją jako przerażoną matkę chroniącą syna przed gwałtowną kłótnią.
Potem odtworzono nagranie.
„Dile que agradezca que la dejamos viva.”
Jej własny głos rozbrzmiał echem w sali sądowej.
Beatriz zamknęła oczy.
Pan
Prokurator zapytał: „Co miałeś na myśli?”
Beatriz krzyknęła.
„Byłam zła”.
„Zła, że Mariana żyje?”
„Nie”.
„Zła, że wezwano Teresę Navarro?”
„Nie”.
„Zła, że plan twojego syna się nie powiódł?”
Beatriz spojrzała na Rodriga.
Po raz pierwszy nie spojrzał na nią.
Patrzyła prosto przed siebie.
Wtedy Beatriz zrozumiała to, co wiedziałaś od dawna.
Mężczyźni tacy jak Rodrigo używają nawet swoich matek jako tarczy.
Zaczęła szlochać.
„Za bardzo go chroniłam” – wyszeptała.