„Poproś syna o wybaczenie, kiedy będzie wystarczająco dorosły. I powiedz mu prawdę, zanim ktoś inny ją zatruje”.
Skinęła głową, obejmując się ramionami.
Tort weselny pozostał nienaruszony.
Balony nadal unosiły się w powietrzu.
Na banerze wciąż widniał napis:
„Cud Tatusia”.
Adrien spojrzał na baner.
Potem spojrzał na mnie.
„Mogę?”
Uśmiechnęłam się lekko.
„Możesz”.
Jedną ręką zerwał baner.
Bez gniewu.
Z opanowaniem.
Papier upadł na trawę, zmięty i bezużyteczny.