Kochałam mojego syna.
Nosiłam go.
Karmiłam.
Uczyłam go dziękować, delikatnie trzymać za rękę, szanować kobiety.
Ale mężczyzna stojący przede mną nie był już chłopcem, którego wychowałam.
A może zbyt długo unikałam spojrzenia w jego stronę.
„Nie, Julien” – powiedziałam spokojnie. „Dzisiaj już nie będę cicho”.
Karetka zabrała Claire z powrotem do szpitala w Cahors.
Policja zatrzymała Juliena.
Wsiadłam do karetki z synową.
Podczas jazdy Claire otworzyła oczy tylko raz.
Jej usta się poruszyły.
Pochyliłam się.
„Jeanne…” – wyszeptała.
„Znajdziemy ją, moja córko”.
Łza spłynęła z kącika jej oka.
Potem znów straciła przytomność.
W szpitalu odkryto to, co Julien tak desperacko próbował ukryć.
Claire nie zmarła z powodu naturalnych powikłań.
Podano jej niebezpieczną dawkę środka uspokajającego po porodzie.
Jej serce zwolniło.