„Jutro?”
„Właśnie tego by chciała”.
Zaśmiałem się krótko i gorzko.
„Nigdy nie słuchałeś jej pragnień, Julien. Nie udawaj, że słuchasz teraz, kiedy nie może mówić”.
Spojrzał na mnie z chłodem, jakiego nigdy wcześniej u niego nie widziałem.
„Uważaj, mamo”.
To nie była rada.
To było ostrzeżenie.
CZĘŚĆ 2
Następnego ranka trumna już czekała.
Biała.
Droga.
Za gładka.
Za szczelna.
Był pokryty liliami i bladymi różami, ze złotą wstążką, na której widniał napis:
„Mojej ukochanej żonie”.
Chciałem wyrwać te słowa gołymi rękami.
Julien nie kochał Claire.
Obserwował ją.
Kontrolował ją.
Izolował ją.
Uciszał ją.