Jej oddech stał się prawie niemożliwy do wykrycia.
Ktoś podpisał się zbyt szybko.
Ktoś postanowił nie przyjrzeć się wystarczająco uważnie.
A dziecko?
Brak wiarygodnych danych.
W aktach widniał napis: „martwe dziecko”.
Ale nie było odcisków palców.
Żadnego zdjęcia.
Żadnej konkretnej procedury.
Żadnego ciała.
Niczego.
Jakby moja wnuczka nigdy nie istniała.
Tylko że Claire słyszała jej płacz.
Zanim straciła przytomność, zobaczyła Juliena pochylającego się nad kołyską.
Słyszała, jak mówi do kogoś:
„Szybko. Zanim moja matka zacznie zadawać pytania”.
Kiedy policja mnie przesłuchiwała, powiedziałam im wszystko.
Ukryte ślady.
Przerwane rozmowy telefoniczne.
Zakazane wizyty.
Strach w oczach Claire.
A co najważniejsze, zdanie, które wyszeptała przed porodem:
„Nie pozwól mu zabrać mojego dziecka”.
Porucznik Morel, spokojny człowiek
z siwiejącymi włosami zamknął notes.