Współczucie w jego oczach zniknęło, zastąpione przez wojskową precyzję.
Jeśli nie posłuchają siostry, będą musieli posłuchać Gospodarza.
Rozdział 4: Przewodnicząca przemawia
„ZABIĆ MUZYKĘ! ŚWIATŁA! TERAZ!”
Głos Marcusa rozbrzmiał w głośnikach, zagłuszając zespół.
Just jazz natychmiast ucichł z piskiem sprzężeń zwrotnych. Romantyczne, przyćmione oświetlenie rozlało się w surowe, oślepiające białe reflektory, oświetlając każdy zakątek tarasu.
Goście zasłonili oczy. Atmosfera legła w gruzach.
„Co tu się, do cholery, dzieje?” wrzasnęła Sarah, tupiąc nogą. „Kto włączył światła robocze? Wyłączcie je! Za jasno!”
„Ochrona!” ryknął mój ojciec. „Zejdźcie tam i wyrzućcie tę kobietę i jej bachora z wyspy! Zakłócają imprezę!”
Z cienia wyłoniło się sześciu potężnych ochroniarzy, ubranych w czarne mundury taktyczne. Poruszali się z prędkością, która zapierała dech gościom. Wmaszerowali na górny taras.
„Wreszcie!” krzyknęła Sarah. „Zabierzcie ją stąd!”
Strażnicy przeszli tuż obok schodów prowadzących do mnie. Przeszli tuż obok gości. Podeszli prosto do góry.
stół.
Dwóch strażników złapało mojego ojca za ramiona. Dwóch strażników złapało moją matkę. A dwóch strażników wycelowało tasery prosto w Sarę i Grega.
„Hej!” ryknął mój ojciec, walcząc z uściskiem mężczyzny dwa razy większego od niego. „Puść mnie! Wiesz, kim jestem? Jestem ojcem panny młodej! Greg zapłacił dwa miliony dolarów za tę wyspę! Zabiorę ci pracę!”
„Przepraszam” – powiedział Marcus. Jego głos był spokojny, wzmocniony nagłą ciszą. Podszedł do krawędzi balkonu i spojrzał na mnie. „Proszę pani? Jakie są pani rozkazy?”