Serce zamarło mi w piersi niczym zimny kamień. „Ciocia Sarah jest po prostu zestresowana, Mio. Jesteś idealna. Jesteś najwspanialszą, najpiękniejszą dziewczyną na całej wyspie. Słyszysz mnie?”
Mia skinęła głową, ocierając oczy. „Mogę iść się pobawić? Nie chcę teraz być blisko niej”.
„Idź się pobawić” – powiedziałam cicho. „Zostań na tarasie, z dala od wody. Przyjdę cię znaleźć, kiedy będzie czas zacząć”.
Patrzyłam, jak odbiega, a jej wstążkowa szarfa ciągnęła się za nią. Wstałam i stanęłam twarzą do rodziców, a moja maska obojętności opadła odrobinę.
„Bądźcie mili dla mojej córki” – ostrzegłam ich cicho.
„Nauczcie ją chodzić poprawnie, a nie będziemy musieli jej poprawiać” – warknęła mama, odwracając się do mnie plecami i machając do fotografa. „Chodź, Haroldzie! Czas na zdjęcie! Sarah, kochanie, spójrz na mamusię!”
Wziąłem długi łyk wody, marząc o wódce, i wszedłem w cienie. Myśleli, że są królami i królowymi tego raju. Nie zdawali sobie sprawy, że są jedynie gośćmi w moim domu.
Rozdział 2: Przeznaczenie
Przyjęcie odbyło się na tarasie Cliffside, cudzie inżynierii, wspartym na ostrych skałach i rozbijających się poniżej falach. Był on podzielony na dwa poziomy. Górny poziom stanowił parkiet taneczny i jadalnię, wypolerowany tekowy i marmurowy. Dolny poziom, około dwa metry niżej, był dekoracyjnym terenem zielonym wypełnionym białym żwirem i ostrymi, ozdobnymi kamieniami.
Słońce zaszło, malując niebo wściekłymi odcieniami fioletu i pomarańczu. Powietrze lekko się ochłodziło, ale atmosfera na parkiecie była gorączkowa.