„Proszę pani?” Sarah zaśmiała się wysokim, histerycznym śmiechem. „Dlaczego ją pani pyta? To nikim! To spłukana sekretarka!”
Wspinałam się po kamiennych schodach. Nie biegłam. Szłam. Byłam cała brudna i umazana krwią mojej córki. Miałam rozwichrzone włosy. Wyglądałam jak banshee.
Wszedłem na parkiet. Tłum rozstąpił się przede mną niczym Morze Czerwone.
Podszedłem do estrady i chwyciłem mikrofon.
Odwróciłem się do rodziny.
„Ten ślub” – powiedziałem, a mój głos, zimny i twardy jak diament, poniósł się echem po atolu – „został odwołany”.
„Nie możesz go odwołać!” – krzyknęła Sarah, próbując się na mnie rzucić, ale ochroniarz ją powstrzymał. „To mój ślub! Greg za niego zapłacił!”
Odwróciłem się do Grega. Trząsł się tak mocno, że szczękał zębami. Wyglądał, jakby miał zaraz zwymiotować.
„Powiedz im, Greg” – rozkazałem.
„Ja…” – pisnął Greg.
„POWIEDZ IM!” – ryknąłem do mikrofonu. Dźwięk sprawił, że wszyscy podskoczyli.
Greg opadł na krzesło, chowając twarz w dłoniach. „Nie mam pieniędzy” – szlochał. „Nigdy nie miałam pieniędzy. Jestem spłukana. Elena… Elena zapłaciła. Za wszystko zapłaciła”.
Twarz mojej matki zbladła. „Co?”
„Jestem właścicielką Sapphire Atoll” – powiedziałam, zwracając się do oszołomionych gości. „Kupiłam go trzy lata temu. Prowadzę Aurora Ventures. Fundusz hedgingowy, który wy wszyscy uważacie za „drobną księgowość”, zarządza aktywami wartymi cztery miliardy dolarów”.
W tłumie rozległ się okrzyk zdziwienia.