—Potrzebował także, aby ojciec nie bił jego matki.
Françoise oniemiała. Camille powoli schodziła po schodach, każdy krok ciągnął ją za bliznę, ale każdy krok oddalał ją od mieszkania, w którym coś właśnie umarło.
W domu Inès pokój gościnny był mały, ze starym kaloryferem i za krótkimi żółtymi zasłonami. Dla Camille było to najpiękniejsze miejsce na świecie. Inès rozłożyła przewijak na komodzie, zaparzyła ziołową herbatę, o której zapomniała, i usiadła obok niej, podczas gdy Noah w końcu zasnął.