—Czy jego koledzy przyjdą dziś wieczorem na kolację?
„Trzy tygodnie wcześniej urodziła dziecko, kiedy jej mąż uderzył ją
Françoise rozejrzała się dookoła. Jej twarz prawie się nie zmieniła, ale to jej oczy wykonały całą pracę: pranie, butelki dla niemowląt, powyginane poduszki, porzucony kocyk dziecięcy na sofie.
—Nie powiedział ci?
Camille poczuła, jak ściska jej się żołądek.
-NIE.
Françoise westchnęła, jakby to proste słowo potwierdzało jakąś starą teorię.
—Wreszcie, Camille, mężczyzna, który pracuje cały dzień, nie musi sprawdzać, czy jego dom jest gotowy na przyjęcie gości. Żona powinna przewidywać.
Noah krzyknął głośniej. Camille przyciągnęła go do swojego ramienia i szepnęła mu w skroń.
—Cicho, kochanie… Mama jest tutaj…
Françoise zacisnęła usta.
—Wyczuwa twoje zdenerwowanie. Niemowlęta są jak gąbki. Jeśli panikujesz, on też panikuje.
Camille zamknęła na sekundę oczy. Chciała odpowiedzieć, że to nie panika, tylko wyczerpanie. Chciała powiedzieć, że od trzech dni nie brała porządnego prysznica, że wciąż boli ją brzuch, że mąż wrócił późno do domu, obiecując, że pomoże jej „jutro”. Ale nie miała już siły bronić swojego człowieczeństwa przed kobietą, która nigdy nie zrozumiała, a jedynie obserwowała.
—Françoise, jestem zmęczona. Noah płacze od wczesnego popołudnia. Nawet nie wiedziałam, że jest kolacja.