„To” – powiedziała – „zdecydowanie możemy zrobić”.
James i ja wybraliśmy poniedziałek.
Dziesięć rano
Do tego czasu dowody stały się przytłaczające. Jessica zaczęła nocować w apartamencie w Long Island City. Mark przelał pieniądze z naszych wspólnych oszczędności na konto, którego nigdy nie widziałam. Jessica była na trzech wizytach prenatalnych z Markiem u boku. Rozmawiali o imionach dzieci, korzystając z wiadomości, które detektyw Jamesa odzyskał z legalnych kopii zapasowych urządzeń w jego małżeńskim domu.
Nie ukrywali już romansu.
Próbowali przyszłości.
W piątek przed złożeniem pozwu Patricia zaprosiła nas na kolację.
Mark błagał mnie, żebym poszła.
„Teraz myśli, że jej nienawidzisz” – powiedział.
„Ja nie nienawidzę twojej matki”.
To była w zasadzie prawda. Patricia była zbyt męcząca, żeby nienawidzić naprawdę.
Więc poszłam.
Jadalnia w Whitmore wyglądała identycznie jak w Wigilię. Ten sam żyrandol. Ten sam wypolerowany stół. Te same portrety zmarłych krewnych, którzy wydawali się rozczarowani wszystkimi. Patricia podała pieczonego kurczaka i zapytała, czy „uspokoiłam się” od świąt.
Mark mocniej ścisnął widelec.
Uśmiechnęłam się uprzejmie. „Miałam dużo czasu na przemyślenia”.
„Dobrze” – powiedziała Patricia. „Małżeństwo wymaga dojrzałości. Kobieta nie może po prostu uciec, gdy czuje się przytłoczona”.
Po drugiej stronie stołu Mark wpatrywał się w swój talerz.
Przez jedną lekkomyślną sekundę chciałam powiedzieć wszystko. Chciałam powiedzieć Patricii, że jej ukochany syn wynajął mieszkanie dla swojej ciężarnej kochanki. Chciałam zobaczyć, jak jej idealny wyraz twarzy pęka.
Zamiast tego uniosłam kieliszek z winem.