Na cmentarzu Loyasse położyłem białą różę na grobie mojej matki.
Potem, nieopodal, Armand poprosił Mathieu, żeby wyjął z torby małą tabliczkę.
Nie mógł mówić.
Ale miał na niej wyryte kilka słów.
„Claire Martin. Nie mogłem cię uratować. Ale twoja córka przeżyła. Wybacz mi”.
Przeczytałem zdanie.
Potem wziąłem tabliczkę.
I sam położyłem ją na kamieniu.
„Moja matka nigdy by cię nie prosiła o wybaczenie” – powiedziałem cicho. „Podziękowałaby ci”.
Armand zamknął oczy.
Jego ramiona…
Wypełniony.
Pochyliłem się ku niemu.
I po raz pierwszy położyłem dłoń na jego lewym ramieniu.
Na orle.