Nie wiedział jeszcze, że rezydencja, rodzinny interes, a nawet konta bankowe, którymi arogancko się chwalił, wciąż stoją dzięki mnie.
„Chcę ją zobaczyć na kolanach, wyznającą wszystkim, że ukradła naszyjnik, zanim wezwę policję!”
Głos Adriena Beaumonta rozbrzmiał echem w wielkim salonie, jakby należał nie tylko do tego domu, ale i do mojej godności.
Stałam przy rozbitym szklanym stoliku kawowym, z rozciętą dłonią i wzrokiem wpatrzonym w niego.