Stał dalej przed moim biurkiem.
„Przyszedłem prosić o twoje wybaczenie”.
„Za policzek?”
Zamknął oczy.
„Za wszystko”.
„Wszystko to dużo, Adrien. Bądź bardziej precyzyjny”.
Wziął głęboki oddech.
„Za Camille. Za moją matkę. Za upokorzenia. Za to, że pozwoliłaś ci przewodzić, a ja zbierałem brawa. Za to, że sprawiłeś, że poczułeś się mały”.
Spojrzałam na niego przez kilka sekund.
„A co z naszyjnikiem?”
„Nie wiedziałam”.
„Ale ty wolałaś wierzyć”.
Spuścił głowę.
„Tak”.
„A co z policją?”
Zacisnął usta.
„Nie miałem zamiaru dzwonić”.