Ale posłuchała.
„Claire Moreau”.
„Dobrze”.
Pochyliłem się ku niej.
„Wczoraj mówiłeś, że kobieta taka jak ja kala wszystko, czego się dotknie”. Dzisiaj dotykam twojego domu, twojej firmy, twoich samochodów, twoich kont i twojej przyszłości. O dziwo, wszystko staje się czystsze.
Adrien uderzył ręką w stół.
„Dość!”
Mój ojciec nawet się nie poruszył.
„Słuchaj, młodzieńcze. Następnym razem, gdy dotkniesz mojej córki, nie będzie to klauzula umowna, która za nią odpowiada”.
Adrien wpatrywał się w niego.
Potem spojrzał na mnie.
I po raz pierwszy nie ujrzał w sobie Claire, która domagała się spokoju, oszczędzała na obiadach, wymyślała wymówki dla swojego okrucieństwa.
Ujrzał kobietę, która kończy wojnę.
„Czego chcesz?” zapytał cicho.
„Rozwodu”.
„Pieniędzy?”
„Nie potrzebuję twoich”.