Potem podeszła bliżej do mojego łóżka.
Poczułem jej oddech tuż przy uchu.
„To niczego nie dowodzi” – wyszeptała. „Każdy może wejść na parking”.
Ale jej ręka drżała.
Po raz pierwszy w życiu…
Camille drżała.
„Nikt nie wiedział, że Élise wyruszy w tę podróż tamtej nocy” – powiedział Maître Moreau. „I nikt nie miał powodu, żeby chcieć, żeby nigdy nie wróciła do domu”.
Adrien zaśmiał się pusto.
„Panie? Moja żona jest w śpiączce. Jestem zdruzgotany”.
„Pańska żona zmieniła testament” – powiedział Maître Moreau.
W pokoju zapadła cisza.
Camille cofnęła się o krok.
„To niemożliwe” – powiedziała zbyt szybko. „Nigdy by…”
Przerwała.
Za późno.
„Czego by nigdy nie miała, Camille?” – zapytał prawnik.