Camille kontrolowała rodzinne posiłki, rozmowy, sekrety, wspomnienia. Decydowała, kto ma prawo zostać zraniony, a kto musi się uśmiechać, żeby nie być kłopotem.
Podeszła jeszcze bliżej.
„Może powinniśmy byli dopilnować, żeby się nigdy nie obudziła”.
Moje serce zaczęło bić szybciej.
Monitor zaczął piszczeć szybciej.
Maître Moreau to zauważył.
„Elise nas słyszy” – powiedziała.
Adrien zbladł.
Camille się uśmiechnęła.
„Oczywiście, że nas słyszy. Zawsze uwielbiała podsłuchiwać za drzwiami”.
Potem usłyszałam cichy metaliczny brzęk.
Coś właśnie wypadło z jej torby.
„Camille, odłóż to” – powiedział Maître Moreau.
Hugo odezwał się pierwszy.
„Ciociu Camille…”