Coś upadło na podłogę z głośnym hukiem.
Skalpel.
Moja siostra przyniosła skalpel do mojego pokoju w szpitalu.
Hugo wyrwał się z uścisku Adriena i podbiegł do mnie.
Oparł czoło o moje ramię z nieskończoną delikatnością, jakby bał się mnie złamać.
„Mamo… proszę…”
Z całej siły, jaka mi pozostała, ścisnęłam jego dłoń.
Mocno.
Tym razem krzyknął.
„Ona się obudziła! Moja mama się obudziła!”
Zmusiłam się do otwarcia powiek.
Światło w szpitalu raziło mnie w oczy.
Wszystko było zamazane.
Mundury.
Twarze.
Łzy.
Ale go widziałam.
Mój Hugo.