Głośne.
Żywe.
Léa oparła głowę na moim ramieniu.
„Mamo?”
„Tak, kochanie?”
„Jesteś teraz szczęśliwa?”
Spojrzałam na światła Paryża.
Pomyślałam o sali szpitalnej.
Pozwie rozwodowym.
Sali sądowej.
Tablecie.
Łzach.
Wyroku sądu.
Żółtych ścianach pokoju Léi.