Lucas z przyjacielem wymienił instalację elektryczną w domu.
Camille namalowała mały mural na dziedzińcu: starszy mężczyzna w czapce serwujący kawę pod winobluszczem.
Pierwszego dnia wspólnego stołu przyszło sześć starszych osób.
Potem dwanaście.
Potem dwadzieścia.
Pan o imieniu René usiadł na końcu stołu i zapytał:
„Czy to jest za darmo?”.
Miałem wrażenie, jakby monsieur Armand mnie skądś obserwował.
„Nie” – odpowiedziałem. „Proszę, może pan podziękować, jeśli chce. Ale nie płaci pan”.
Podaliśmy zupę jarzynową, soczewicę, świeży chleb, trochę sera i gorącą kawę.
Élise nie pozwalała nikomu wyjść bez kromki chleba.
Apple Road.
Umyłem naczynia.
Każdy szorowany talerz był jak spóźniona modlitwa.
Philippe rzeczywiście złożył pozew.