Godzinę.
Może więcej.
Czas tak naprawdę nie istnieje, gdy boli każda sekunda.
Wtedy poczułam telefon w kieszeni płaszcza.
Wciąż go miałam.
Cud.
Drżącymi palcami go wyciągnęłam.
Bateria była naładowana tylko w 12%.
Zadzwoniłam do ojca.
Odebrał po pierwszym sygnale.
„Camille?”
Nie mogłam od razu mówić.
Miałam ogromne trudności z oddychaniem.
— Camille, co się dzieje?
Jego głos natychmiast się zmienił.
Bo ojciec rozpoznaje milczenie córki, gdy coś się właśnie zepsuło.
— Tato… Antoine mnie uderzył.
S
Cisza.
Głęboka cisza.
Okropna.