„Wysoki Sądzie, mamy tu zaświadczenia lekarskie, zdjęcia obrażeń, nagrania z kamer monitoringu w domu, rejestry połączeń, a także dowody na pobyt w areszcie”.
Antoine wpatrywał się w stół.
„Ale jest jeszcze jedno pytanie” – kontynuowała.
Ten należący do firmy, którą pan Delmas twierdzi, że kontroluje.
Uniósł gwałtownie głowę.
„Co?”
Moja prawniczka położyła przed nią grubą teczkę.
„Wbrew publicznym oświadczeniom pana Delmasa, studio nigdy nie było jego własnością. Moja klientka, pani Camille Morel, jest większościowym udziałowcem, prawnym założycielem, właścicielem marki i posiadaczem głównych aktywów”.
W sali rozległ się szmer.
Matka Antoine’a zakryła usta dłonią.
Brat pochylił się w jego stronę.
„Antoine… czy to prawda?”
Nie odpowiedział.
Patrzyła na mnie.
Jak na kogoś obcego.