Rodzina Antoine’a.
Rodzina Léi.
A w pierwszym rzędzie mój ojciec.
Prawnicy.
Milczący.
Nienaganny w swoim ciemnym garniturze.
Antoine siedział po drugiej stronie.
Schudł.
Miał krótsze włosy.
Starał się wyglądać dostojnie, ale ręce mu drżały.
Léa nie przyszła.
Oczywiście, że nie.
Ludzie tacy jak ona wiedzą, jak wyglądać, gdy światła są pochlebne.
Znikają, gdy ściany się zamykają.
Mój adwokat wstał.