Kiedy mnie podnosili, dostrzegłam Antoine’a na korytarzu.
Miał na sobie spodnie zapięte na pół, koszulę narzuconą na ramiona, a jego włosy wciąż były w nieładzie.
Ale to nie jego strój mnie uderzył.
To jego twarz.
Nie rozumiał.
Po raz pierwszy Antoine przestał panować nad pokojem.
„Camille, powiedz im, że to nieporozumienie!” krzyknął. „Powiedz im!”
Spojrzałam na niego.
Nawet oddychanie sprawiało mi ból.
Ale udało mi się wyszeptać:
„Powinieneś był przeczytać umowy, zanim próbowałeś mnie zniszczyć”.
Zbladł.
Policjant złapał go za nadgarstki.
„Antoine Delmas, zostajesz aresztowany za przemoc domową i porwanie”.
Léa stała za nim, otulona szlafrokiem.
Makijaż jej spłukał się.
Jej arogancja zniknęła.
Kiedy nasze oczy się spotkały, odwróciła wzrok.
Po raz pierwszy tego wieczoru wyglądała na małą.
Bardzo małą.
Zabrano mnie do Szpitala Amerykańskiego w Paryżu w Neuilly.
Trzy złamane żebra.