Mężczyźni szanowali wiek, owszem. Ale odchodzili z innych powodów.
Gdy ekspedycja zaczęła formować linię, Amastan podszedł do niego.
„Nie powinniśmy zajmować zachodniej części basenu” – powiedział ostrożnie po francusku.
Marchand spojrzał na niego. „Jesteśmy tu z powodu basenu zachodniego”.
„Jest inny sposób.”
„Dłuższa droga?”
“Tak.”
„Jak długo jeszcze?”
Amastan spojrzał na południe, gdzie upał zaczął się gromadzić, tworząc drżące zasłony. „Wystarczająco długo, żeby wrócić”.
Rinard, podsłuchując, podszedł bliżej. „Czy jest jakiś problem ze studniami?”
„Jest woda” – powiedział Amastan.
„Bandyci?”
“NIE.”
„A potem co?”
Spojrzenie starego przewodnika przesuwało się po wozach, instrumentach, zwiniętych namiotach, pudełkach z płytami fotograficznymi i karabinach ustawionych obok prowadzącego muła.
„Są miejsca” – powiedział – „w których człowiek nie powinien mierzyć”