„Mam na sobie trampki”.
„Nie o to mi chodzi”.
Wiedziałaś.
Czułaś się inaczej.
Strach nie zniknął, ale nie podejmował już wszystkich decyzji pierwszy.
Zamieszał kawę, choć nie dosładzał.
„Tęsknię za tobą w domu” – powiedział.
Twoje serce się poruszyło, ale głos był spokojny.
„Tęsknisz za tym, kim się stałeś, kiedy tam byłem”.
Spojrzał na ciebie ostro.
Po czym lekko się uśmiechnął.
„Jesteś bezlitosna”.
„Uczyłem się od wpływowych ludzi”.
„Nie” – powiedział. „Uczyłaś się pomimo nas”.
Zapadła cisza.
Tym razem ciepła.
Spojrzał na twoją bliznę.
„Czy nienawidzisz mnie za to, co mój świat ci zrobił?”
Zastanowiłaś się.
„Nie”.
Jego ramiona rozluźniły się.
„Ale nie ufam twojemu światu” – dodałaś.
„Często to to samo”.
„Może”.
Skinął głową.
„Staram się, żeby to było mniej prawdziwe”.
„Wiem”.
To było wszystko, co mogłaś dać.
Na razie.