Hervé ciężko dyszał.
„Wyciągnij to”.
Damien grzebał rękami.
Wyciągnął zardzewiałe metalowe pudełko, związane starym kawałkiem drutu.
Było przykryte suchą ziemią.
Hervé wyciągnął rękę.
Byłem szybszy.
Złapałem pudełko i pobiegłem w stronę dziedzińca.
„Lucie!” krzyknęła moja mama.
Hervé rzucił się za mną.
Czułem jego ciężkie kroki.
Jego wściekłość.
Jego oddech.
Przeszedłem przez salon, ominąłem przewrócone krzesła, otworzyłem drzwi i pobiegłem do starej studni.
Damien dogonił mnie przy niskim murku.
Złapał mnie za ramię.
„Daj mi to, Lucie”.
Spojrzałam mu prosto w oczy.