Nie krzyknął.
To mnie najbardziej przeraziło.
Jego ludzi też aresztowano.
Damien siedział na krześle, z krwawiącymi ustami i pustym wzrokiem.
Kiedy żandarm poprosił go, żeby wstał, nie ruszył się od razu.
„Nie wiedziałem o tym zmarłym” – powiedział.
Spojrzałem na niego.
„Ale wiedziałeś o naszych rodzicach”.
To wystarczyło.
Spuścił głowę.
Jego też zabrali.
Priscille nie przeprosiła od razu.
Być może zrozumiała, że są przeprosiny, o które nie prosi się w ferworze chwili, bo stają się sposobem na odreagowanie.
Siedziała przy studni, z kolanami podciągniętymi do piersi, z notesem ojca w dłoniach, jakby w końcu spotkała mężczyznę, którego została pozbawiona.
Wieczór powoli zapadał nad drzewami oliwnymi.