Raz.
Dwa.
Trzy razy.
Płytka pękła.
Każde uderzenie brzmiało jak łamanie kości.
Wzniósł się kurz.
Przylgnął do naszych twarzy, włosów, wstydu.
Na zewnątrz cykady śpiewały, jakby nic nie mogło przerwać lata.
Mój ojciec kontynuował.
„Julien znalazł źródło. Prawdziwe. Nie tylko tyle wody, żeby zasilić dom”. Wystarczająco na winnice, gaje oliwne, może nawet na sprzedaż innym rolnikom. W tej okolicy ziemia bez wody jest bezwartościowa. Ziemia z wodą staje się majątkiem.
„Kłamstwa!” krzyknął Hervé.
„Widziałem” – powiedział mój ojciec.
Damien zatrzymał się.